AUDIO VIDEO SHOW 2017

AUDIO VIDEO SHOW 2017
Pomysł, żeby wystawa odbywała się w trzech różnych lokalizacjach jest naprawdę dziwny... A przy okazji - to najgorsza audiofilska impreza w historii tej imprezy.

Szczerze? To koncept zupełnie idiotyczny. Audio Video Show, podobno jedna z największych audiofilskich wystaw na świecie, odbywa się obecnie w dwóch hotelach w centrum Warszawy i na Stadionie Narodowym. Pewnie zdaniem organizatorów świadczy to o wielkiej skali tej imprezy, ale w naszej skromnej opinii jest po prostu wyrazem menedżerskiej indolencji i strasznym utrudnieniem dla gości, którzy muszą przemieszczać się z miejsca na miejsce bez wyraźnego powodu.

Czy tegoroczna edycja Audio Video Show jest fajna? Po pierwsze – wystawa przestała być wystawą audiofilską. Ani ku temu warunków, ani zamiarów wystawców, którzy przestali udawać, że chodzi o dobry dźwięk, muzykę i klimat. Żadnej z tych trzech rzeczy już nie ma. Jest za to koło fortuny JBL – hostessa kręci kołem, a ludzie ustawiają się w kolejce, żeby wygrać gadżet. Szczerze? Żenujące.

Organizator imprezy chwali się, że znowu pobił jakiś rekord i jest już prawie najważniejszy na świecie, ale nie znaleźliśmy bodaj jednego argumentu, którym mógłby się – naszym skromnym zdaniem – posłużyć w obronie tej hipotezy. Tyle słabej muzyki i takiej ilości kiepskiego sprzętu nigdy w życiu nie widzieliśmy podczas jednej imprezy.

Symbolem tej bardzo nieudanej imprezy jest dla nas konwerter Lampizator Pacific za 150 tys. złotych. Jest duży, złoty, lampowy, gra bardzo źle i nie jest żadną konkurencją dla naszego redakcyjnego RME ADI-2 Pro, który można mieć za 6-7 tys. złotych. Audio Video Show jest obecnie festiwalem cynicznej chciwości, a nie świętem dobrej muzyki i przyjemnego brzmienia.

Dotychczas każdą edycję Audio Show kwitowaliśmy Złotą Siódemką – listą siedmiu najlepszych zestawów. W tym roku nie mamy ani jednej instalacji, która mogłaby się zbliżyć do centrum naszej uwagi. Nie będzie Złotej Siódemki.

Kategorie: NOWOŚCI

Skomentuj