Efekt Mozarta

Efekt Mozarta
Czy można być mądrzejszym dzięki muzyce Wolfganga Amadeusza?

Mozart wzmacnia umysł. Mozart uzdrawia ciało. Mozart rozbudza ducha kreatywności. To tylko kilka tytułów, które pojawiają się na pierwszej stronie po wpisaniu do wyszukiwarki YouTube „Mozart effect”. Można usłyszeć o puszczaniu muzyki klasycznej niemowlakom i dzieciom nienarodzonym, ale czyżby muzyka Mozarta miała cudowną moc? Spróbujemy przyjrzeć się zjawisku z naukowej perspektywy. Czy efekt Mozarta istnieje naprawdę?

Pierwsze takty

Pojęcie „efektu Mozarta” zostało rozpowszechnione przez Dona Campbella, amerykańskiego kompozytora i muzykoterapeutę. W napisanej przez niego książce „The Mozart Effect: Tapping the Power of Music to Heal the Body, Strengthen the Mind and Unlock the Creative Spirit” postawił tezę,że muzyka, szczególnie Mozartowska, wpływa na działanie mózgu, powodując wymierne korzyści. Po swojej pierwszej pracy wydał osiem kolejnych, poświęconych roli muzyki w ulepszaniu pamięci, zwiększaniu produktywności, łagodzeniu bólu czy – sic! – leczeniu ciała, a także serię nagrań wspomagających pracę mózgu.

mozart-2 (Kopiowanie)

Faktem jest, że w ostatnich latach można spotkać wiele ofert kuszących możliwością szybkiego, łatwego i przyjemnego wzrostu kompetencji intelektualnych i emocjonalnych. Każdy chyba słyszał o cudownych kursach językowych „w 2 miesiące”, weekendowych treningach asertywności lub dwugodzinnych szkoleniach ze sposobów efektywnej komunikacji urządzanych na wyjazdach firmowych. Rzetelność takich ofert pozostawia na ogół wiele do życzenia. Zjawisko określane efektem Mozarta posiada jednak poważne podstawy naukowe. Zwolennicy jego prawdziwości twierdzą, że słuchanie muzyki klasycznej – w tym szczególnie autorstwa Wolfganga Amadeusza Mozarta – wpływa pozytywnie na kompetencje werbalne, emocjonalne oraz inteligencję przestrzenną. W ostatnim dwudziestoleciu wielu naukowców przeprowadziło na ten temat badania, których wyniki publikowano nawet w magazynie Nature. Przyjrzyjmy się kilku z nich.

Maestoso!

Pierwsze badania na temat wpływu muzyki na mózg zostały przeprowadzone w 1988 roku przez neurobiologa Gordona Shaw oraz – wówczas – studenta Xiaodana Leng, dziś profesora matematyki na Pasadena City College. Były to pierwsze próby modelowania aktywności mózgu przy użyciu komputera, przeprowadzone na University of California w amerykańskim Irvine. Badacze zauważyli, że niektóre grupy komórek mózgowych są predysponowane do pracy w pewnych specyficznych schematach rytmicznych, które zmieniały się w zależności od aktywności umysłu.

Shaw i Leng zdecydowali się, by rytmikę widoczną na wydruku przedstawić w formie dźwięków. Okazało się, że otrzymane rytmy przypominały figury stosowane w muzyce barokowej, new age oraz muzyce Dalekiego Wschodu. W tej sytuacji pojawiło się pytanie – jeżeli aktywność mózgu „brzmi” jak muzyka, to może działanie „w drugą stronę” przyniesie efekt? Być może na mózg można wpływać za pomocą muzyki?

mozart-8 (Kopiowanie)

Po kilku latach, 14 października 1993 roku magazyn Nature opublikował wyniki kolejnych badań Shaw’a. We współpracy z Frances Rauher i Katherine Ky przeprowadził on badania na grupie trzydziestu sześciu studentów uniwersytetu w Irvine. Podzielono ich na trzy grupy. Pierwsza z nich wysłuchała Sonaty w D-dur na 2 fortepiany, K488 Mozarta, druga muzyki relaksacyjnej, trzecia zaś spędziła 10 minut w ciszy. Następnie studentom wręczono do rozwiązania identyczne testy mierzące inteligencję przestrzenną. Okazało się, że studenci, którzy wysłuchali Mozarta osiągnęli średnio o 9 punktów wyższe wyniki (w skali IQ), niż ci z pozostałych dwóch grup. Ten wzrost formy był jednak krótkotrwały, trwał jedynie 10-15 minut – dokładnie tyle, ile potrzeba do rozwiązania prostego testu, polegającego na wyobrażeniu sobie składanej w określony sposób kartki papieru. Badania te stały się podstawą do wprowadzenia do świata nauki pojęcia „efektu Mozarta”. Okazały się też na tyle inspirujące, że w ciągu kolejnych lat doczekały się polemiki

Tempo, tempo…

Na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat naukowcy wielokrotnie próbowali powtórzyć doświadczenie Shaw’a, przy użyciu różnej metodyki. Co ciekawe, w wynikach badań nie da się zauważyć żadnej powtarzalności. Raz słuchacze muzyki klasycznej okazują się bardziej inteligentni, niż inne grupy testowe, innym razem różnic nie ma, kiedy indziej radzą sobie najgorzej. Czy więc ogłoszenie istnienia „efektu Mozarta” było pochopnym błędem? Niezupełnie. Badania pokazują, że za percepcję muzyki odpowiada prawa półkula mózgu – ta sama, która zajmuje się inteligencją przestrzenną oraz długotrwałymi operacjami sekwencyjnymi, powtarzalnymi. Obiektywne testy przeprowadzone na encefalografie (wykresy EEG) pokazały, że podczas słuchania muzyki pewne obszary mózgu rzeczywiście są aktywowane.

mozart-3 (Kopiowanie)

Potwierdziły to badania wykonane przy użyciu rezonansu magnetycznego. Zarówno muzyka klasyczna, jak i pop z lat 30′ zwiększały aktywność kory mózgowej, części mózgu odpowiedzialnej za emocje, jednak tylko w przypadku Mozarta zauważono również wzmożoną aktywność obszarów odpowiadających za koordynację ruchową, widzenie oraz wyższe procesy myślowe. Inne badanie pokazało, że pacjenci cierpiący na chorobę Alzheimera, którzy regularnie słuchali muzyki klasycznej lepiej radzili sobie z powierzanymi zadaniami i testami. Jak to wyjaśnić? Bardzo prosty i przekonywający sposób proponuje dwójka naukowców: Kristin M. Nantais oraz M. Glenn Schellenberg. Mówią oni, że oczywiste jest, że matematyka rozwija umysł, podobnie jak nauka języków. Dlaczego – w takim razie – dziwimy się, że podobny wpływ ma muzyka? Świadoma edukacja muzyczna, podobnie jak inne rodzaje nauki, powodują tworzenie się nowych połączeń między neuronami, a więc – rozwoju mózgu. Ale, ale – zapyta ktoś – czy zatem nie wystarczy samo słuchanie?

Podczas sesji odsłuchowych wrażenie, jakie wywołuje muzyka, z pewnością jest widoczne. Ma to na pewno związek z faktem, że dzięki prezentacji utworów na wysokiej klasy sprzęcie audio klienci po raz pierwszy słyszą dźwięki, z których obecności wcześniej nie zdawali sobie sprawy. Dzieje się coś nowego. – mówi Rafał Koc ze sklep.RMS.pl – Wywołuje to pewien rodzaj ożywienia czy ekscytacji. Nie sądzę jednak, żeby to był stan długotrwały. Tak, jak wszystkie emocje, trwa tylko przez pewien czas. Samo słuchanie muzyki wystarczy – ale na krótko. Muzyka, podobnie jak inne bodźce, wpływają na pobudzenie sensoryczne mózgu. Wielu ludzi ma „swoją” muzykę do pracy, do nauki, do odpoczynku. Aby jednak doszło do rzeczywistego rozwoju, potrzebne jest działanie świadome, choćby na minimalnym poziomie. Świadome zaangażowanie w słuchaną muzykę – nucenie, dośpiewywanie, tupanie do rytmu, próby usłyszenia więcej – sprawia, że pewne umiejętności wyrabiają się niejako same z siebie.

mozart-4 (Kopiowanie)

Faktem jest, że zdolności muzyczne i matematyczne są ze sobą powiązane. Pierwszym teoretykiem muzyki był Pitagoras z Samos, zaś Vincenzo Galilei – ojciec słynnego Galileusza – znakomitym lutnistą. Na skrzypcach grał przecież Albert Einstein, zaś dzisiejsi badacze łączą genialne możliwości jego umysłu z tą umiejętnością. Współcześni muzycy, którzy skończyli studia matematyczne to m.in. Art Garfunkel i Witold Lutosławski. Muzyka – szczególnie klasyczna – jest najbardziej abstrakcyjną i jednocześnie najbardziej uporządkowaną formą sztuki. Teoria muzyki: metrum i podziały rytmiczne, tonacje czy budowa akordów to niemal czysta matematyka. Nie chodzi przy tym tylko o muzykę klasyczną. Przecież cały blues opiera się na słynnej triadzie harmonicznej: trzech akordach septymowych zbudowanych na poszczególnych stopniach gamy – I, IV i V – tonice, dominancie i subdominancie.

Mozart, why?

Muzyka Mozarta jest często pod względem muzycznym rozbudowana, wykonywana przez orkiestrę. Mnogość różnych instrumentów angażuje uwagę, mówiąc językiem naukowym – aktywuje różne partie mózgu. Potwierdzają to spostrzeżenia eksperta Rafała Koca. „W audio – dziedzinie wiedzy zajmującej się właściwą reprodukcją dźwięku – mówi się zasadniczo o trzech rodzajach pasma: tonach niskich (basie), średnich i wysokich. Każde z nich spełnia inną rolę, jest inaczej odbierane. Bas wyznacza rytm muzyki, czasami jest bardziej odczuwany fizycznie, niż słyszany. Średnica wpływa na wypełnienie muzyki treścią, dzięki niej odnosimy wrażenie, że muzyka jest interesująca, angażująca. Na ten zakres częstotliwości słuch człowieka jest najbardziej wyczulony, mieści się w nim ludzka mowa. Tony wysokie z kolei sprawiają, że mamy wrażenie przestrzenności muzyki, dodają jej szczegółowości i gładkości. Bez wątpienia – przeżywanie emocji przy odsłuchu muzyki mówi wprost, że mózg – i cały człowiek – działa, jak należy.”

Al fine

Przegląd badań naukowych przeprowadzonych na ten temat pokazuje, że efekt Mozarta istnieje, jednak jest zjawiskiem krótkotrwałym. Najbardziej przekonywującym, bo obiektywnym argumentem, są testy wykonane na encefalogramie, rezonansie magnetycznym oraz przy udziale pacjentów cierpiących na chorobę Alzheimera. Oba pokazują, że muzyka Mozarta pobudza mózg, angażując obszary odpowiedzialne za emocje czy koordynację ruchową. Należy jednak podchodzić do tego działania z pewną dozą ostrożności. Doniesienia o cudownym efekcie Mozarta, który sprawi, że Requiem w D-moll automatycznie uleczy ciało, duszę i umysł można z pewnością włożyć między bajki. Trwałe zmiany można dostrzec dopiero w razie świadomego, długotrwałego zaangażowania. Nie zawsze wymaga to od razu kupowania karnetu do filharmonii. Na początku wystarczy wytężyć uszu podczas codziennego słuchania ulubionych utworów, spróbować usłyszeć, jaki w danym utworze jest rytm, co gra gitara, czy wokaliście pomaga drugi głos. Efekty mogą być zaskakujące – nagle okazuje się, że na co dzień, przyzwyczajeni do szumu radia, nie dostrzegamy niezwykle
bogatego, pięknego świata, który jest na wyciągnięcie ręki. Szybko okazuje się, że naprawdę można słyszeć i rozumieć więcej. Często jest to moment, w którym warto pomyśleć o zakupie lepszej klasy sprzętu audio. Rozwój w tej dziedzinie zaprocentuje również w innych. Nie da się rozumieć rytmu, nie rozwijając umiejętności matematycznych, podobnie jak nie da się zapamiętywać melodii i rozumieć harmonii, nie rozwijając wrażliwości. Słuchajmy zatem muzyki jak najwięcej. To czysty zysk.

Materiał publikujemy dzięki www.sklep.rms.pl i www.rms.pl

Kategorie: MUZYKA, NOWOŚCI

Skomentuj