NAJLEPSZE KOLUMNY ŚWIATA

NAJLEPSZE KOLUMNY ŚWIATA

Rey Audio RM-7V. Mityczne monitory, które wymyślił Japończyk Shozo Kinoshita

Są kolumny, których parametry i budowa mogłyby zadziwić producentów sprzętu medycznego i budowniczych sond marsjańskich, a ich uroda byłaby w stanie doprowadzić do depresji Karla Lagerfelda, lecz to nie one są przedmiotem audiofilskich fantazji, podań, legend i baśni. Wprawdzie wykradają łaski perfekcją, podbijają wyczynową kondycją i przykuwają brawurowym wizerunkiem, za dużo jednak w nich cynicznej kalkulacji i zimnej krwi, by pchnąć serce w porywisty szał. Ot, można się z nimi zabawić, poflirtować, a nawet poszaleć, ale całe życie z pustką ślicznotką? Nie!

Na całe życie wybiera się takie poczciwe kloce jak RM-7V. Ten wymyślony w 1986 roku monitor potrafi oddać wszelkie niuanse muzyczne oraz subtelność każdego cienia i choć nie wygląda na uosobienie wyrafinowania – mieści się przecież na jego szczytach. Konwersacyjna wszechstronność tych kolumn, uczciwość w przekazywaniu detali i wyrozumiałość dla największych ekstrawagancji sprawiły, że są one nie tylko idealnym partnerem dla wymagających audiofilów, ale także ulubionym towarzyszem najznakomitszych inżynierów i reżyserów dźwięku na świecie. Kinoshita Monitors służą już w blisko 350 profesjonalnych studiach w 18 krajach, w tym m.in. w Bop Recordings Studios w Republice Południowej Afryki i w rosyjskim Mosfilmie.

Jednakowoż w domowych warunkach ich utrzymanie może być kłopotliwe – ważą po 250 kg, mierzą po 130 cm i kosztują (para) 121 695 dolarów. A do tego wypadałoby jeszcze posiąść polecane do nich francuskie wzmacniacze JMF Audio za raczej dziesiątki tysięcy niż setki dolarów. I żadne tam integry, tylko mocarne monobloki, które jak chwycą za włosy, to pociągną na drugi brzeg Wisły. Dopiero wtedy te emanujące niezgrabnym romantyzmem wieloryby odpłacą pełnią swoich niezapomnianych wdzięków. Powiedzmy od razu – nie wszystkie wyglądają tak jak egzemplarz zaprezentowany na zdjęciu. Jest on wyjątkowy, gdyż został odnowiony w tokijskiej pracowni Kenrick Sound, która swoją działalnością wzmaga w audiofilskim świecie nostalgię za prawdziwymi emocjami. Choćby miały formę omyłkowej teleportacji z XIX wieku…

Kenji Hosoi, spiritus movens Kenrick Sound

 Bepo Recording Studios

Skomentuj