WACŁAW ZIMPEL – MASSIVE OSCILLATION

WACŁAW ZIMPEL – MASSIVE OSCILLATION

Rating

1 out of 5
Muzyka
1 out of 5
Dźwięk

Total

1
1 out of 5

PRZEGLĄD

  • ZALETY

    Zalety? Giną...

  • WADY

    Elektroniczny banał

  • PODSUMOWANE

    Muzyka nudna jak Mandalorianin

Płyta, w której najlepsza jest okładka. Ale chyba nie wolno sądzić płyty po okładce...

Polski klarnecista, który jeszcze do niedawna uchodził za nadzieję polskiego jazzu, chyba zniecierpliwił się oczekiwaniami, których nie potrafił spełnić, więc zaczął  – jak to bywa w takich przypadkach – swój okres ekstrawagancki, który wyraża albo głęboką frustrację, albo jest głębokim filozoficznym przesłaniem, którego zrozumieć nie potrafimy. Najnowszym przejawem zwrotu w jego karierze, niezależnie od motywacji, jest płyta z muzyką nagraną na instrumentach elektronicznych z połowy ubiegłego wieku. Po co? Dla żartu? Słyszeliśmy lepsze rzeczy. Dla rozbłysku erudycji? Bez przesady. Nie ma na tej płycie żadnej. Dla efektu? Płyta brzmi fatalnie. Jakby za karę. I może o to chodzi. Mamy wrażenie, że pan Wacław chce odpokutować w ten sposób bezproduktywne lata spędzone na niwie dżezu, który kończy się tam, gdzie kończy się odwaga. A jeżeli ta płyta jest żartem, to bardzo średnim. Ha, ha.

Skomentuj